Zalatwilam sie.
Od prawie dwoch tygodni tak mnie meczy bol brzucha,
ze chyba niedlugo na cos umre.
Do tego nie cwicze, bo Luby jest u mnie,
i wiecznie ma o cos focha, hehe.
Przyjechal, to sie odkleic dwa dni nie chcial,
a teraz tylko spi i spi i spi...
i foch i foch i foch i foch.
***
Porylam sobie banie czytajac kolejny raz
"Dieta bez pszenicy".
Polecam wszystkim te ksiazke, jest swietna,
a poza tym jak ktos czyta o dietach to zauwazy,
ze opisane jest tam po prostu wszystko,
co zalecaja inni swiatowi lekarze w swoich dietach.
Dla mnie to ulepszona wersja diety South Beach.
Lubie te diete i na niej kiedys schudlam,
ksiazka wiele opisywala, ale mysle, ze dopiero teraz wiadomo,
jaki potencjal jest w tej diecie, i dlaczego tak sie dzieje,
a nie inaczej, jakie korzysci nam ona przynosi.
Mecze sie z portfolio, musze wyslac dzisiaj,
a jeszcze tyle do poprawienia....
Wracajac do diety,
mam siebie dosc, bo mimo, ze staram sie jesc lepiej,
to chudniecia mi to niestety nie przynosi.
I pewnie nie przyniesie.
Wiec teraz od jutra przejde na ta moja diete
bezpszeniczno-bezcukrowa South Beach.
Moj zoladek, moja trzustka, moje jelita
mi za to podziekuja, a ja sie tylko kilka dni pomecze.
I tak juz wyrzucilam cole z mojego menu,
to samo z czekolada, czy margarita,
wiec ostatnie miesiace cos mi jednak daly.
Nie obzeram sie tez na noc, jem mniejsze sniadania,
generalnie jest duzo lepiej,
ale znow trzeba w tym wszystkim cos ulepszyc ;-)
Komentarze
Prześlij komentarz