Sportowo z Lidlem.

Oskubal mnie.
Dzis weszly produkty sportowe
(na terenie Niemiec).

Kupilam sobie 3 topy, dwie koszulki,
dwie pary krotkich spodenek,
i trzy pary skarpetek, hahaha,
niczym szaleniec, jak leciec, to porzadnie!
Wszystkie cieniutkie, i w zywych kolorach:
neon pomaranczowy, mietowy i rozowy, hehe,
ale beda pasowac do moich zarowiastych butow :P

***

Postanowilam, ze bede kontrolowac swoje wydatki
(jak widac, idzie mi swietnie :D).
Bede od teraz wydawac maks 40 euro tygodniowo na jedzenie.
To jest moj maks, do tej pory, wydawalam mniej,
duzo mniej, ale bardzo duzo na gotowce, slodycze,
bo przez ostatnie miesiace stalam sie slodyczozerca...

W Lidlu zrobilam zakupy na 7 euro,
a wyszlo tego calkiem sporo.

Pociete juz piersi z indyka,
banany, cytryny, rzodkiewki,
cukinie, i dalej nie pamietam nawet,
ale wyszla mi cala reklamowka zakupow.

Smialo mozna to jesc i jesc.
Zobaczymy, co z mojego zdrowego zarcia wyjdzie.

Do nocy przegladalam moje ksiazki z przepisami,
proste, klasyczne, zdrowe, i ZROZNICOWANE.
Jakbyscie widzialy, jak ja teraz jem,
od lat to samo, to byscie sie za glowy zlapaly.

***

Rano zaliczylam godzine plywania,
wieczorem mam jeszcze tance na uniwersytecie.
Ciagnie mnie jeszcze na rolki, ehh :P

Wszystko byloby pieknie,
gdybym wazyla te 10 kilo mniej.

Ale teraz skupiam sie na zdrowym odzywianiu,
a jak metabolizm ozyje, witaminy doplyna,
to samo sie schudnie :P

Nawet nie chce myslec,
jakie bym miala cialo, gdyby nie te cholerne zaburzenia, bleh.

***

a6w:  dzien 2
bez slodyczy: 1 2

***


Komentarze

Popularne posty