Wiejsko.

Od czwartku bylam u Lubego.
Po 20 latach przyjechala tam siostra Babci Lubego.
Wiec trzeba bylo na szybko skonczyc schody w przedpokoju,
zrobic przedpokoj, dom doprowadzic do uzytecznosci.
Trzeba bylo sie pokazac w koncu.

Ale ladnie wyszlo, podoba mi sie.

Dzien byl mily, przyjechala jeszcze inna czesc rodziny,
wiec ludzi bylo co nie miara, Karzelki swirowaly,
bo tyle ludzi, i tyle zainteresowania ;-)

A ja sobie przez jeden dzien odpoczelam od mysli.

Pamietacie, jak pisalam o pracy i robieniu CV?
Zaprosili mnie na rozmowe kwalifikacyjna,
i ponoc mam calkiem spoko szanse.

Wiec, to bedzie moja pierwsza rozmowa kwalifikacyjna w zyciu.
Pierwsze CV w zawodzie wyslane, pierwsza rozmowa.
Troche sie stresuje, bo pewnie bede palic glupa znajac mnie ;P

***

Luby z Wujkami wczoraj troche popil,
potem przyszli jego koledzy, wlasciwie, to pol wsi,
wiec chwile posiedzielismy.
I Luby sie wkrecil.
Chyba 3 godziny opowiadal mi historie swojej rodziny.
W sumie, to w koncu skojarzylam pewne fakty,
wiec moj Luby w 75% jest z pochodzenia Francuzem,
wczesniej myslalam, ze tylko jeden pradziadek byl z Francji,
a tu wychodzi na to, ze tylko rodzina jednej Babci z Fr nie byla.

***

I uwaga, rozmawialismy o SLUBIE.
Magiczne, zakazane slowo.
Luby mowi: dobra, wiec albo za rok kameralny slub,
albo duzy, ale to musze zarobic wiec wiecej zajmie.
Ja mowie: dobrze, to kameralny.
A on: Okej, to kameralny na sto osob.

I to bez jakichkolwiek znajomych.
Zaczal mi wyliczac kogo by zaprosil,
cale kuzynostwo, ktorego nie widzial od 10 lat,
ale nie wazne, oni sa dla niego wazni.
No, ciekawe gdzie sa i czy w ogole zyja.

Ja go z tym slubem tak podpuscilam haha,
ale on sie przejal, ze ci koledzy przylezli,
i ze nie spedzil ze mna romatycznego wieczoru,
tylko z kumplami przy piwie na werandzie,
wiec zaczal mnie przepraszac, i planowac nasza przyszlosc.
Tak troche w ramach rekompensaty, hahaha,
faceci czasem naprawde sa uroczy ;-)))

Komentarze

Popularne posty