Nocne pogaduchy.
Czesc dziewczyny!
Ciesze sie, ze pojawilo sie Was tu wiecej,
i ze pojawiacie sie regularnie.
***
Dieta South Beach idzie, jak idzie.
Nie bede klamac, zdarzyla sie wpadka,
ale przeciez nie ma ludzi idealnych.
Poki co, jest -1,5 kg, wiec calkiem spoko.
W ogole od kilku dni czuje sie piekna,
nie wiem, czy to efekt tygodnia spedzonego z Lubym,
ale naprawde tak jest.
Patrze na siebie i mysle:
cholera, ladna jestes, nie badz gruba.
Ale przeciez bycie grubym,
to przede wszystkim stan umyslu.
Ja mam tylko kilka kg do wagi w normie.
Owszem, odkad wrocilam ze Szwajcarii,
to przytylam 30 kilo.
Ale zaliczylam tez dwuletnia gleboka depresje,
rozwalony zoladek, raka, podejrzenie zarazeniem wirusem HIV,
endometrioze, niedoczynnosc tarczycy i kilka innych rewelacji.
Czy wszystko, przez co przeszlam na studiach
daje mi prawo do bycia grubym?
Daje.
Ale nie daje prawa do usprawiedliwiania sie.
Jednak uwazam, ze nie mam sie czego wstydzic.
Caly czas duzo cwicze, i robie co moge.
Super, ze sa laski,
ktore chudna za pstryknieciem palcem,
naprawde, rewelacja, i tylko im zazdroscic.
Ale nawet jesli nie mozemy schudnac dlugi czas,
z roznych przyczyn, to nie musimy siebie obwiniac.
Ja znam swoja wartosc,
i owszem, troche ona spadla ze spora nadwaga,
ale odnalazlam ja na nowo, i nic jej nie umniejszy.
A przez dlugi czas obwinialam siebie za to,
ze nie moge schudnac, mimo godzin na silowni,
mimo wszelkich staran, i calego gadania.
Umniejszalam swoja wartosc,
bo uwierzylam w to, ze liczy sie wyglad.
I przestalam byc szczesliwa.
Oczywiscie nie wiedzialam,
ze mam rozpieprzone hormony,
zoladek, i kilka innych rzeczy,
i ze to w jakis sposob rujnuje moje starania,
a prawdopodobnie mam jeszcze cukrzyce.
Winilam siebie, i tylko siebie,
bo w swoich oczach bylam slabiakiem
(cwiczacym 3 razy w tygodniu na silowni,
ale wciaz tylko slabiakiem).
bo w swoich oczach bylam slabiakiem
(cwiczacym 3 razy w tygodniu na silowni,
ale wciaz tylko slabiakiem).
Wiele z nas tak ma,
wiele mowi: mnie to nie dotyczy,
ale jaka jest prawda?
Ostatnio zapytalam Lubego,
czy chcialby, zebym w ogole schudla.
I dlaczego.
Opowiedzial, ze chcialby,
bo ja bym byla wtedy szczesliwsza sama ze soba.
A ja czuje, ze juz nie musze.
Celem mojego odchudzania nie jest wyglad,
a moje wlasne zdrowie, ktore sie bardzo posypalo.
Mimo wszystko,
wszystkie chcemy czuc sie pieknie i kobieco,
w kazdym rozmiarze, a swiat dookola nam tego zabrania.
W sklepach nie ma rozmiarowki,
ludzie szydza na ulicach.
Czujemy bol, wstyd i strach.
A moze wlasnie nie powinnysmy?
Moze powinnysmy wbic sobie do glowy:
Jestem gruba, ale jestem wartosciowym czlowiekiem.
Nie moge schudnac, ale swietnie radze sobie na innych polach.
Jestem dobra matka, zona,
swietnie sobie radze na studiach, zrobilam prawo jazdy,
moja praca wygrala konkurs, a babcia pochwalila moje ciasto.
Nie, my cale zycie sprowadzilysmy do odchudzania.
Jesli my tak o sobie myslimy, to automatycznie myslimy tak o innych.
A oni o nas, i w ten sposob krag sie zamyka.
Cos sie musi w tej materii zmienic,
bo nie da sie juz zyc na tym swiecie,
majac 4 kg powyzej normy.
Komentarze
Prześlij komentarz