25.

Mam dzis urodziny.
Nigdy ich specjalnie nie obchodzilam,
bo wakacje, to najgorszy czas dla urodzin.
Nikogo nie ma, wszyscy zajeci swoim chilloutem.

Dostalam mase zyczen,
i to od osob, z ktorymi mam najmniej do czynienia.

Za to z ludzi, z ktorymi sie niby tu trzymam,
dostalam zyczenia od moze czterech osob.
Taka tam, cala prawda o tych znajomosciach.

Jade na weekend do domu, wiec mnie nie bedzie.
Malo pisze, bo jestem zabiegana.
Dzis 9-15 uni, o 18 konsultacje,
od 19:30 do 22:30 w pracy...
i tak wlasnie wrocilam, mam tylko chwilke na wpis,
i ide spac, bo jestem taka styrana, jak sam...

Moj Luby mi zrobil najwiekszy prezent,
i ma ospe wietrzna...
Caly tydzien bedzie u mnie siedzial,
zeby nie zarazic w domu Karzelkow.
A ja na weekend wyjezdzam, wiec bedzie w moim pokoju sam.
Nie moge go zabrac, bo nie dosc, ze zjedzie wieczorem,
to mam w domu Babcie po operacji,
i nie mozna jej niczym zarazic, a u Lubego,
to w sumie nie wiadomo, czy to ospa, ja tak twierdze na odleglosc,
ale u niego na wsi wszystkie dzieciaki prawie mialy ospe teraz.
A, ze on nigdy nie chorowal, i odpornosc ma slaba, to ma.

ehhh z nim,
nigdy nie przestanie mnie zadziwiac.

Komentarze

Popularne posty