Ksiazki na maj.
Chociaz maj juz w polowie przeminal,
zakupilam dwie pozycje, o ktorych pewnie slyszalyscie.
Pierwsza, to "I jak tu nie biegac" Beaty Sadowskiej.
Ksiazka rewelacyjna, lekka, przyjemna.
Z braku czasu ciezko idzie mi czytanie ksiazek,
a tu nawet podczas ulewy siedzialam w samochodzie, i czytalam,
zamiast isc polazic po galerii (byc nie moze!).
Zaczytalam sie, i poszlo.
Beata zarazila mnie radoscia biegania.
Nie odkrywa nic nowego, ksiazka jest zapiskiem jej wrazen,
ale przede wszystkim zapiskiem energii, jaka daje bieganie.
Rozdzialy przeplatane sa praktycznymi poradami eksperta.
Duzo w niej osobistych zdjec, co poglebia jej urok.
Gdybym nie rozpoczela sezonu biegowego,
nie wiem, czy ksiazka zmotywowalaby mnie na ruszenie tylka,
ale jako, ze od miesiaca cos tam podbieguje,
uruchamia ona we mnie ogromny glod biegacza.
Polecam wszystkim, ktorzy biegaja,
jak rowniez tym, ktorzy sie wahaja.
Mi bardzo przypadla do gustu, az ja pozarlam.
Druga pozycja jest "Przepis na sukces" Ewy Chodakowskiej.
Znajdziemy w niej 50 stron dosc interesujacych porad,
fachowego podsumowania tematu rozwaznego odchudania,
150 naprawde lekkich i szybkich przepisow,
plyte z 15-minutowymi cwiczeniami na brzuch,
i kilka stron tych samych cwiczen ze zdjeciami.
Czy jest w niej cos nowatorskiego?
Mysle, ze nie.
Ot, jest ciekawa pozycja, nowa wersja ksiazki kucharskiej,
ktorej mi akurat brakowalo w kolekcji.
Dodatkowo przy daniach znajdziemy informacje odnosnie
wszelkich potrzebnych nam wartosci odzywczych na porcje.
Najbardziej spodobaly mi sie strony praktyczne,
mysle, ze sztab Ewy moglby stworzyc z tego ksiazke,
bo na polskim rynku wciaz brakuje mi rewelacyjnej ksiazki,
ktora nie wychwala pojedynczej diety,
odnosi sie stricte do polskiego rynku, polskich warunkow,
i jest napisana pod naszego czytelnika.
Komentarze
Prześlij komentarz