Jestem bogiem, jestem klepsydra.

Zaliczylam w 90% idealny dietetyczny dzien!
Jedyne co zle, to pozwolilam sobie na lody,
a tak to 100% sukcesu!

Pomalowalam kuchnie, wyglada dobrze,
jutro druga warstwa farby na kafelki,
wiec jeszcze jest rozpierdziel.

Zaliczylam tez silke.
Zapomnialam bidonu, mylam go przed wyjsciem,
i cholera nie wzielam.
I tak mi sie chcialo pic, ze mysle nie no,
jade zaraz do domu bo nie wytrzymam.
Spocilam sie jak swinia, ale dalam rade.

Wciaz mnie duzo za duzo,
ale to kolejny dzien tygodnia,
ktory moge zapisac na plus ;-)))
Szczegolnie dlatego,
ze tak dobrze poszlo mi z dieta,
a wiadomo, pierwsze dni sa najgorsze,
pozniej juz leci z gory.

Oby tak dalej, a wyrobie sie do wyjazdu do Florencji.
Mam 4 miesiace czasu,
ponad 20 kilo do zrzutu, ale wiecie co,
wierze w siebie, juz sie poukladalam ;-)

***
Mam figure klepsydry,
wiec jak schudne i sie naprawde wyrobie,
a to oznacza naprawde ciezka prace,
to moge wygladac tak:



No naprawde, cala ja.
Uda, az za potezne, cycki za duze.

Czytam sobie czytam na stylio.pl
co wypisuja o klepsydrach, i niestety, 
ale troche sie nie zgadzam,
co do stylistycznych zalecen.

Jedno jest pewne,
trzeba wrocic do takiego stanu,
by wygladac jak klepsydra,
a nie jak balwanek ;-)


Komentarze

Popularne posty