Przyszedl luty

a wraz z lutym ferie i urlop.


Pierwszy raz wzielam urlop w lutym, zeby wszystkich odwiedzic i miec "spokoj" na ferie w kwietniu,
ktore planuje poswiecic na dzialeczki :)

Natomiast skonczylo sie tak, jak sie skonczylo - musialam w piatek odebrac K ze szkoly, bo ja bolal brzuch. Odebralam ja, polozyla sie, pospala i powiedziala, ze jest okej. 
To wsiadlysmy w auto i pojechalysmy do mojej przyjaciolki pod Poznan.
I jak to sie skonczylo? A no tak, ze K o 21 dostala goraczki. I tak z ta goraczka lezala do niedzieli.
Nie odwiedzilismy mojego brata, a mialysmy w planach przerzucic sie na jeden nocleg do niego,
nie pojechalismy do Jeleniej do moich Rodzicow, ani odwiedzic mojej Babci na kilka dni.

Zeby nie bylo, to syn mojej przyjaciolki dostal goraczki w tym samym momencie, co K (mial tez dzien wczesniej), wiec tak sobie dzieci chorowaly razem - nie, zeby sil im to zabralo ;)

Kiblowalysmy caly tydzien w domu, ja tez dostalam w koncu goraczki we wtorek i tak oto sie moje urlopowanie skonczylo. Generalnie nie bylo zle, bo mialysmy grype typu A, ale glownym symptomem u nas byla goraczka i lekki kaszel, wiec moglo byc sporo gorzej.

Dzisiaj mam basen na 15, ale nie pojde, bo zimno mi caly czas. 
Wczoraj bylam w pracy i wymarzlam, dzisiaj robie HO.

Ale, zeby nie bylo, zaliczylam kilka wypadow na dzialki :) I wywiozlam kilka worow ze smieciami.
Na nowej dzialce jest jednak sporo roboty, plus trzeba powyznaczac rabaty i zrobic wszedzie obrzeza.
Do tego jest troche lisci - nie duzo, ale sa, ktore trzeba wygrabic, bo wszystko spadlo dopiero z przymrozkami. Stara dzialka jest okej, ogarnialam ja w jedna niedziele w styczniu. Na niej tylko trzeba przyciac drzewa owocowe i zrobic porzadki takie pozimowe, jak juz przymrozki sie skoncza - glownie przy glebie.

***

Plus chorobowego byl taki, ze obejrzalysmy wszystkie odcinki Harryego Pottera plus na Youtube mojego ulubionego serialu z dziecinstwa - Maszyny Zmian, kto pamieta? Fajne jest to, ze moja corka juz jest taka duza i mozna z nia takie rzeczy ogladac. A dzis poszla na bal karnawalowy przebrana za Psyduck'a z Pokemonow.

***

Tymi wypadami na dzialke to probuje sobie zaafirmowac przyjscie wiosny, ciul tam, ze bloto po kolana i snieg :D 

Ale brakuje mi tego slonca, brakuje mi tego swiezego powietrza i grzebania w ziemi...

A, generalnie to odebralam ksiazeczki Korony Gor Polski, wiec zaczynamy challenge :) 
I nie wiem, czy pisalam, ale kupilam sobie buty do biegania, wiec to tez bedzie moj goal na ten rok.
Zapisalam nas tez na Bieg Wilczym Tropem, co prawda na ten najnizszy dystans, ale K z D biegli rok temu, ja gdzies tam sie przeszlam na tylach :D

Nie wiemy tez, ktore mieli miejsce, bo Stary nieumyslnie na mecie zamiast oddac numery startowe, oddal ich kupony na grochowke :D

***

Z D generalnie od dluzszego czasu jest dobrze, lepiej.

Komentarze

  1. Ah Kręcityłku, chyba nigdy nie przestaniesz mnie zaskakiwać ilością czynności i planów :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam nadzieję, że przynajmniej trochę udało Ci się odpocząć 🙈 pokemon mega uroczy! :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Och przykro mi- czasem tak bywa, ale moze chociaz odpoczelyscie? Maszyne zmian musialam wygooglowac ale pamietam, sprobuje z corka... ja bylam fanka Sagali ... musze poszukac czy gdzies jest. A mije dziecki (jak i jej kolezanki) ogladaja Thundermans, glupota nie do opisania- jesli K. nie oglada to serio docen ;) Mala idzie w poniedzzalek na karnawaljako, cytuje, " marynarka":)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie oglada, bo ma zakaz. Sagala to podobny klimat i tez jest online ;)

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty