Ogarnianie zycia.
Czasem mam wrazenie, ze nigdy sie nie ogarne.
Teraz Luby sie przeprowadzil w koncu,
i od ponad miesiaca sie docieramy.
Przeprowadzki, i te sprawy, ogarnianie potrzebnego sprzetu.
Zabieralo mi to moje jedyne wolne 3h dziennie.
Odchudzanie u mnie lezy, ale w tym roku to nic nowego.
Caly ten rok, jesli o to chodzi, jest calkowicie do dupy.
Ale juz prawie sie ogarnelam.
Jeszcze tylko malowanie pokoju, kladzenie nowego dywanu,
robienie lazienki, i gotowe.
***
Wiecie, chcialabym prowadzic regularnie bloga,
ale w tych czasach mamy ich tysiace.
Mniej, lub bardziej popularne.
Mamy tez kilka blogowych guru, i chwala im za to,
jednak ja nigdy nie bede taka, jak one.
Bo odchudzanie czy dbanie o siebie nie jest moim zyciem.
Jest dodatkiem, walka o wlasne, totalnie zniszczone juz zdrowie.
Ale oprocz tego, dochodza codzienne obowiazki,
i nie, nie sa to treningi, czy dbanie o fitnessclub.
Latwo sie mowi, ze to takie proste, i przyjemne,
i ze wystarczy TYLKO chciec.
Kiedy wstaje do pracy o 5 rano,
i koncze o 10, jade do domu wziac prysznic, zjesc sniadanie,
i pedze do drugiej roboty, skad wracam o 18-19,
to jednak nie jest to TYLKO kwestia checi.
A po drodze jeszcze studiuje architekture.
Zawsze mozna brac ze soba od razu torbe,
i jedyny swoj wolny czas poswiecac na silownie
(tylko ja juz nawet nie mam czasu na studia).
Ale ja nie jestem taka.
Jestem zwykla, szara kobieta, ktora ma na glowie inne rzeczy.
Mezowi ugotowac, zrobic pranie, ogarnac chalupe.
Byc moze to kwestia dobrej organizacji i dyscypliny
ktore uprawianie sportu doskonale w nas wyrabia.
Byc moze kwestia czegos wiecej.
Nie wiem, ale chce sprobowac.
Bede sie potykac, jak dotychczas.
Bede przeklinac, wsciekac sie, rzucac wszystko,
i zaczynac od nowa.
Bo nie jestem superhero.
Ale dojde do celu.
Teraz Luby sie przeprowadzil w koncu,
i od ponad miesiaca sie docieramy.
Przeprowadzki, i te sprawy, ogarnianie potrzebnego sprzetu.
Zabieralo mi to moje jedyne wolne 3h dziennie.
Odchudzanie u mnie lezy, ale w tym roku to nic nowego.
Caly ten rok, jesli o to chodzi, jest calkowicie do dupy.
Ale juz prawie sie ogarnelam.
Jeszcze tylko malowanie pokoju, kladzenie nowego dywanu,
robienie lazienki, i gotowe.
***
Wiecie, chcialabym prowadzic regularnie bloga,
ale w tych czasach mamy ich tysiace.
Mniej, lub bardziej popularne.
Mamy tez kilka blogowych guru, i chwala im za to,
jednak ja nigdy nie bede taka, jak one.
Bo odchudzanie czy dbanie o siebie nie jest moim zyciem.
Jest dodatkiem, walka o wlasne, totalnie zniszczone juz zdrowie.
Ale oprocz tego, dochodza codzienne obowiazki,
i nie, nie sa to treningi, czy dbanie o fitnessclub.
Latwo sie mowi, ze to takie proste, i przyjemne,
i ze wystarczy TYLKO chciec.
Kiedy wstaje do pracy o 5 rano,
i koncze o 10, jade do domu wziac prysznic, zjesc sniadanie,
i pedze do drugiej roboty, skad wracam o 18-19,
to jednak nie jest to TYLKO kwestia checi.
A po drodze jeszcze studiuje architekture.
Zawsze mozna brac ze soba od razu torbe,
i jedyny swoj wolny czas poswiecac na silownie
(tylko ja juz nawet nie mam czasu na studia).
Ale ja nie jestem taka.
Jestem zwykla, szara kobieta, ktora ma na glowie inne rzeczy.
Mezowi ugotowac, zrobic pranie, ogarnac chalupe.
Byc moze to kwestia dobrej organizacji i dyscypliny
ktore uprawianie sportu doskonale w nas wyrabia.
Byc moze kwestia czegos wiecej.
Nie wiem, ale chce sprobowac.
Bede sie potykac, jak dotychczas.
Bede przeklinac, wsciekac sie, rzucac wszystko,
i zaczynac od nowa.
Bo nie jestem superhero.
Ale dojde do celu.
Pięknie to ujęłaś :)
OdpowiedzUsuńjestem araksol
OdpowiedzUsuń