Przyszedl luty
a wraz z lutym ferie i urlop. Pierwszy raz wzielam urlop w lutym, zeby wszystkich odwiedzic i miec "spokoj" na ferie w kwietniu, ktore planuje poswiecic na dzialeczki :) Natomiast skonczylo sie tak, jak sie skonczylo - musialam w piatek odebrac K ze szkoly, bo ja bolal brzuch. Odebralam ja, polozyla sie, pospala i powiedziala, ze jest okej. To wsiadlysmy w auto i pojechalysmy do mojej przyjaciolki pod Poznan. I jak to sie skonczylo? A no tak, ze K o 21 dostala goraczki. I tak z ta goraczka lezala do niedzieli. Nie odwiedzilismy mojego brata, a mialysmy w planach przerzucic sie na jeden nocleg do niego, nie pojechalismy do Jeleniej do moich Rodzicow, ani odwiedzic mojej Babci na kilka dni. Zeby nie bylo, to syn mojej przyjaciolki dostal goraczki w tym samym momencie, co K (mial tez dzien wczesniej), wiec tak sobie dzieci chorowaly razem - nie, zeby sil im to zabralo ;) Kiblowalysmy caly tydzien w domu, ja tez dostalam w koncu goraczki we wtorek i tak oto sie moje urlopowanie ...